Gdy będziesz wybierał mieszkanie czy dom u dewelopera, z pewnością będzie Cię interesować, co znajdzie się w najbliższym otoczeniu inwestycji. Być może nawet to, w jakiej okolicy będzie położony budynek, będzie dla Ciebie kluczowym czynnikiem, który zadecyduje o wyborze właśnie tej inwestycji. Wiele osób szuka na przykład domu położonego blisko zalesionych terenów.
Dlatego właśnie deweloperzy mają obowiązek informowania klientów o tym, co znajdzie się w przyszłości w bliskiej okolicy. Niektóre przyszłe inwestycje mogą Cię cieszyć (np. zostanie wybudowana szkoła, dzięki czemu Twoje dziecko nie będzie musiało daleko chodzić), ale inne będą odstraszać (np. ruchliwa droga)..
W prospekcie informacyjnym jest rubryka, w której należy wpisać:
„Informacje zawarte w publicznie dostępnych dokumentach dotyczących przewidzianych inwestycji w promieniu 1 km od przedmiotowej nieruchomości, w szczególności o budowie lub rozbudowie dróg, budowie linii szynowych oraz przewidzianych korytarzach powietrznych, a także znanych innych inwestycjach komunalnych, w szczególności oczyszczalniach ścieków, spalarniach śmieci, wysypiskach, cmentarzach.”
Brzmi dobrze?
Nie do końca…
Otóż nikt nie wie, co należy opisać w tej rubryce.
- co się rozumie pod pojęciem „dokument”? czy informacje na stronie internetowej to też dokument?
- jakie dokumenty są publicznie dostępne?
- czy chodzi tylko o inwestycje planowane przez państwowe czy samorządowe podmioty (np. gmina, czy spółka utworzona przez gminę), czy też wszystkie podmioty, również prywatne (np. inne firmy deweloperskie czy osoby fizyczne, które są właścicielami sąsiednich działek)?
- co to znaczy, że inwestycja jest „przewidziana”? czy chodzi o inwestycje, które na pewno powstaną (i skąd wiadomo, że na pewno?), czy też takie, które są dopiero w planach?
- jak mierzyć promień 1km od nieruchomości – od środka działki czy od jej granic?
.
Wątpliwości związane z tym przepisem to problem nie tylko dewelopera. Również Ty – jako klient – powinieneś wiedzieć, jakich informacji możesz oczekiwać, a jakich powinieneś poszukać we własnym zakresie.
.
Wbrew pozorom taktyka stosowana przez niektórych deweloperów – którzy wpisują dziesiątki informacji, żeby tylko na wszelki wypadek czegoś nie ominąć – nie jest wcale korzystna dla klientów. Jeśli prospekt informacyjny zaczyna się rozrastać do pokaźnych rozmiarów, staje się nieczytelny. Jeśli w prospekcie będzie 20 stron opisów „przewidzianych” inwestycji, to jest duże ryzyko, że nie zwrócisz uwagi na któryś z zapisów, który ma rzeczywiście znaczenie. Na przykład gdzieś na tych 20 stronach, pośród zupełnie nieprzydatnych informacji, skryje się zapis o tym że blisko Twojego domu będą wkrótce jeździć tramwaje. A z własnego doświadczenia wiem, że przystanek tramwajowy pod oknami sypialni to średnia atrakcja, zwłaszcza w sobotę o piątej nad ranem, gdy z tramwajów wypełzają ostatkiem sił powracający z imprezy młodzieńcy, którzy koniecznie chcą powiadomić o swoim przybyciu wszystkich mieszkańców osiedla.
.
Rozbudowana lista informacji o przewidywanych inwestycjach to także zwiększone koszty zawarcia umowy deweloperskiej. Ponieważ prospekt informacyjny stanowi załącznik do umowy deweloperskiej, znajduje się on również w wypisach aktów notarialnych. Za każdą stronę wypisu notariusz pobierze opłatę (zwykle 6zł + VAT za stronę). Jeśli wypis aktu ma na przykład 80 stron (a spotyka się takie wypisy np. Warszawie), to za jeden wypis płaci się prawie 600 zł złotych. Gdyby prospekt był mniej obszerny, opłaty byłyby niższe.
.
Konieczność doprecyzowania tego zapisu zgłaszały już najróżniejsze organizacje, zajmujące się oceną ustawy deweloperskiej.
Ciekawe, czy w najbliższym czasie ten zapis się zmieni, i czy tym razem będzie sformułowany w taki sposób, żeby zarówno deweloperzy jak i ich klienci wiedzieli, czy dane w rubryce zostały wpisane prawidłowo.
.




{ 3 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }
Kluczowe jest tutaj chyba sformułowanie „planowane inwestycje”, bo jakiego okresu maja dotyczyć te plany? Roku, dwóch , pięciu? Być może kupując dom z widokiem na łąki i lasy będziemy się nimi cieszyć jakiś czas, ale nie ma co się łudzić, że długo. Miasta rozrastają się a plany zagospodarowania przestrzennego… no cóż… są, albo ich nie ma.
Faktycznie, w przypadku terenów gdzie nie ma planu zagospodarowania przestrzennego jest chyba najtrudniej mówić o tym, jak będzie wyglądać w przyszłości otoczenie nieruchomości.
Dziękuję za komentarz i pozdrawiam.
Zgadzam się, przy zakupie warto zobaczyć co będzie w pobliżu budowane. Na obrzeżach miast własnie powstają takie ładne mieszkania z widokiem na przykład na las 🙂 wówczas mamy piękny widok 🙂 gorzej jak później ktoś chce za oknem wystawić koleją galerię handlową. Pozdrawiam