Dzisiaj napiszę o jednej z najpopularniejszych formułek, które spotyka się w umowach wszelkiego typu. Czyli o nieśmiertelnym zapisie dodawanym na końcu niejednej umowy: „Umowę odczytano, zgodnie przyjęto i podpisano”.
Co to znaczy i skąd się to wzięło?
.
Jeśli zawierałeś kiedykolwiek umowę w formie aktu notarialnego, to może zwróciłeś uwagę na to, że na końcu aktu znalazło się zdanie: „Akt ten został odczytany, przyjęty i podpisany.”. Takie sformułowanie znajduje się np. w umowach deweloperskich i umowach przenoszących własność lokalu.
.
Konieczność zamieszczania takiego sformułowania wynika z przepisów (1), zgodnie z którymi każdy akt notarialny powinien zawierać stwierdzenie, że „akt został odczytany, przyjęty i podpisany”.
Stwierdzenie to ma potwierdzać, że przed podpisaniem aktu notarialnego jego treść została przeczytana na głos przez notariusza (ewentualnie – inną osobę, ale w towarzystwie notariusza).
.
Takie odczytanie na głos jest obowiązkowe (2).
Pomaga to w ustaleniu, czy osoby podpisujące umowę rozumieją jej treść i czy treść umowy jest zgodna z ich wolą.
Zapewne kiedyś takie odczytanie miało służyć ochronie osób niepiśmiennych albo mających duże problemy z czytaniem. Dzisiaj zdecydowana większość dorosłych umie czytać, ale przed przyjściem do kancelarii notarialnej nie ma czasu lub ochoty zapoznać się z treścią aktu – i w ten sposób zostaje do tego zmuszona (dla swojego dobra).
.
Jak widzisz, zapis że akt notarialny odczytano dotyczy głośnego odczytania treści umowy przez notariusza. Nie ma to nic wspólnego z tym, czy strony umowy przeczytały umowę przed podpisaniem.
.
.
A skąd takie sformułowanie znalazło się w umowach zawieranych w zwykłej formie pisemnej?
.
Podejrzewam, że osoby, które tworzą wzory różnych umów i wrzucają do sieci internetowej, spotkały się kiedyś z takim zapisem w akcie notarialnym właśnie. I uznały, że skoro coś takiego było wpisane w akcie notarialnym, to znaczy, że jest to coś bardzo mądrego i należy wpisać to zdanie w każdej umowie, nawet jak nie bardzo wiadomo, co to znaczy 🙂 .
Ponieważ dzisiaj większość osób aby napisać dowolną umowę szuka wzoru w internecie, to umowy z tą magiczną formułką rozpleniły się jak Polska długa i szeroka. W rezultacie rzekomo „odczytuje się” na głos umowy najmu lokali biurowych, sprzedaży samochodów, dostawy materiałów na budowę i nie wiem co jeszcze.
Najliczniej to sformułowanie występuje w umowach z biurami pośrednictwa nieruchomości. Bardzo często pojawia się też we wzorach umów na płatnych (!) portalach z pseudo-prawniczymi poradami.
.
Tymczasem nigdy nie spotkałam się jeszcze z tym, żeby strony przed zawarciem umowy w formie pisemnej uroczyście odczytywały jej treść na głos (nie licząc sytuacji, gdy jedna ze stron ma kłopoty ze wzrokiem, i prosi kogoś o głośne odczytanie). Taka formułka jest więc bezsensowna.
.
Jeszcze tylko dodam, że w aktach notarialnych używa się zwrotu – tak jak to podano w przepisach – „akt ten przyjęto”. Za to w internetowych wzorach umów prawie zawsze pojawia się informacja, że umowę „zgodnie przyjęto”. Nie wiem, skąd się wzięło to dodatkowe słowo.
.
.
Do tej pory myślałam, że ta magiczna formuła pojawia się tylko we wzorach umów tworzonych przez anonimowych internautów, ale dzisiaj odkryłam też taki zapis w Lexie, czyli specjalistycznym programie dla prawników. I to jest po prostu smutne.
.
.
(1) art. 92 § 1 pkt 7 ustawy prawo o notariacie
(2) art. 94 § 1 ustawy prawo o notariacie
.
.



{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }
Bardzo fajny wpis, ciesze się że zwróciła Pani uwagę na idiotyzmy, które w swoich umowach zawierają „profesjonaliści”, a potem trzeba tłumaczyć klientowi dlaczego jego umowa nie zawiera podobnych kwiatków
Dziękuję za komentarz.
Takie postanowienie w zwykłej umowie (nienotarialnej), w szczególności jeżeli dodano jakieś inne elementy w stylu „zgodnie przyjęto” etc. może stanowić klauzule abuzywną, ponieważ może to zostać odebrane jako sugerowanie, że doszło przy zawieraniu umowy do indywidualnego negocjowania treści umowy i konsument nie miał żadnych uwag. Tym samym przedsiębiorca przerzuca na konsumenta ciężar udowodnienia tego, że takich negocjacji nie było, co narusza art. 385[1] § 3 k.c.
Zgadzam się. I myślę że tłumaczenia przedsiębiorcy w rodzaju „Ale my myśleliśmy, że tak trzeba pisać, przecież w aktach notarialnych się tak pisze” raczej by nie zmieniły stanowiska UOKiK. Przedsiębiorca powinien rozumieć, co dokładnie znaczą postanowienia umowy, którą sam stworzył. Inna sprawa, że wielu przedsiębiorców – zwłaszcza małych – po prostu chce zaoszczędzić na prawniku i kopiuje wzór umowy z internetu albo od konkurencji, powtarzając takie niedozwolone postanowienia, i nie zastanawia się nad ich znaczeniem.